Wielu młodym ludziom, tegorocznym maturzystom i kandydatom na wyższe uczelnie okres egzaminów kojarzyć się
Wielu młodym ludziom, tegorocznym maturzystom i kandydatom na wyższe uczelnie okres egzaminów kojarzyć się będzie nie tylko ze stresem i rywalizacją, ale również z wysokimi wydatkami.
Jak co roku, tak i w tym Ministerstwo określiło maksymalną stawkę tzw. opłaty rekrutacyjnej, którą mogą pobierać uniwersytety i szkoły wyższe. Jest oczywiste, że opłata taka jest koniecznością. Uczelnia ponosi koszty związane z rekrutacją kandydatów i z organizacją egzaminów (koszt obsługi systemu elektronicznego, praca komisji rekrutacyjnych czy koszt materiałów biurowych). Wątpliwości budzi jednak wysokość tej opłaty - 80 zł, a w przypadku kierunków specyficznych, np. fizjoterapii czy architektury - 85 zł. Jedynie niepełnosprawni mają przywilej uiszczania mniejszej opłaty. Oczywiście bez względu na wynik rekrutacji kwota ta przepada na rzecz uczelni.
Choć jest to stawka maksymalna, zdecydowana większość uczelni nie obniżyła jej nawet o złotówkę. Podkreślić należy, że spora grupa walczących o indeksy złożyła dokumenty na co najmniej 3 kierunki. Wielu zobowiązanych jest do ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z potwierdzeniem oryginału świadectwa maturalnego u notariusza. Do wydatków ponoszonych przez kandydatów doliczyć należy koszty podróży i noclegów, w przypadku gdy składają dokumenty i podchodzą do egzaminów poza regionem, gdzie mieszkają. Dla wielu młodych ludzi są to olbrzymie kwoty, nierzadko znacznie nadwyrężające domowe budżety. Jednak szansa studiowania oddala widmo bezrobocia i często jest jedyną możliwością wyrwania się ze środowiska biedy i bezradności.
Mając na uwadze przedstawione powyżej informacje, zwracam się do Pana Ministra z prośbą o odpowiedź na następujące pytanie: Według jakich kryteriów ustalana jest opłata rekrutacyjna i czy Ministerstwo przewiduje obniżenie tej stawki w przyszłym roku dla kandydatów z ubogich rodzin?
Z poważaniem
Poseł Wojciech Szarama
Bytom, dnia 11 lipca 2005 r.