Szanowny Panie Ministrze! Coraz częściej do mojego biura poselskiego trafiają pracownicy Telekomunikacji Polskiej SA
Szanowny Panie Ministrze! Coraz częściej do mojego biura poselskiego trafiają pracownicy Telekomunikacji Polskiej SA zatroskani o swoją przyszłość.
Pakiet socjalny, który jest wynikiem uzgodnień podjętych w procesie prywatyzacji tej firmy, zakłada m.in. możliwość odejścia dobrowolnego bez prawa do wcześniejszej emerytury za odpowiednim jednorazowym odszkodowaniem. Jakaś grupa pracowników TP SA może i byłaby tym zainteresowana, ale zupełnie nieznane są im kryteria wpisania na listę uprawnionych do tego odszkodowania, a przede wszystkim jego wielkość.
Znajomość pakietu socjalnego jest u pracowników TP SA - o czym mogłem się przekonać - prawie żadna, co rodzi wiele domysłów o niejasne zasady i reguły gry, o układy personalne, o nierówne traktowanie przez pracowników z terenowych jednostek organizacyjnych. W ogóle nie są znane przyszłe zamierzenia firmy, np. docelowa struktura, przewidywana wielkość zatrudnienia itp.
Najwięcej jednak niepokojów wśród pracowników TP SA wywołują pogłoski o segmentowej prywatyzacji firmy, dzielonej na części tak, by te mogły z kolei przekształcać się później w samodzielne spółki. Ten proces zdaje się przebiega całkowicie niejawnie, a uzgodnienia dotyczą bardzo wąskiego grona osób podobno osobiście zainteresowanych taką formą przekształceń.
Pracownicy TP SA nazywają to wprost uwłaszczeniem TP-esowskiej nomenklatury na ogromnym majątku kosztem interesu skarbu państwa, nowego właściciela firmy i ich samych. Przypomina im to praktyki z końca epoki PRL tylekroć już przez nowe siły ostro napiętnowane.
W związku z wyżej zasygnalizowanymi sprawami proszę pana ministra o odpowiedź na pytanie: Czy na tym etapie prywatyzacji TP SA nie stwierdza pan żadnych przejawów patologii, np. prywaty, i czy zalecenia wynikające z pakietu socjalnego są bezwzględnie i sprawiedliwie wykonywane?
Z poważaniem
Poseł Jerzy Feliks Budnik
Wejherowo, dnia 4 czerwca 2001 r.